Klimatyczna Lizbona
Na zachodnim krańcu Europy, w miejscu, gdzie Tag rozlewa się w szerokie estuarium zwane Słomianym Morzem od złotego blasku odbijającego się w jego falach, leży Lizbona, uważana nie bez racji za jedno z najpiękniejszych miast naszego kontynentu.
Co przyciąga turystów do Lizbony? Począwszy od słynnej wieży Belem, strzegącej kiedyś wejścia do lizbońskiego portu, przez największe muzeum powozów i karet na świecie, przejażdżkę charakterystycznym, żółtym tramwajem 28, aż po spacer w labiryncie wąskich i stromych uliczek w malowniczej dzielnicy Alfamy. Ale przyjeżdżających tu kuszą nie tylko zabytki – klimat Lizbony tworzy także tęskna muzyka fado i doskonałe portugalskie wina. Niezwykle ciekawe są także okolice, pełne zamków, pałaców i urwistych klifów nad pobliskim Atlantykiem.

SONY DSC
Najwspanialszy widok na to położone na siedmiu (jakże by inaczej) wzgórzach miasto podziwiać można z pokładu płynącego po Tagu statku. Pomiędzy wzgórzem zwieńczonym zamkiem Św. Jerzego (Sao Jorge) na którego stokach rozłożyła się malownicza dzielnica Alfama, a górnym miastem Barrio Alto rozciąga się handlowa dzielnica Baixa. Bardziej na lewo leży Alcantara, dzielnica przemysłowo-portowa dochodząca do najdłuższego w Europie wiszącego mostu (2278 metrów) przerzuconego ponad Tagiem, dalej zabytkowa dzielnica Belem, za którą wznosi się porośnięty bujną zielenią masyw wzgórza Monsanto.
Naturalny port osłonięty przed burzliwymi falami Atlantyku wykorzystywali już żeglarze feniccy, którzy nadali mu nazwę Alis Ubbo, co oznacza Miła Zatoka. Rzymianie wznieśli na sąsiednim swój castrum, przebudowany przez kolejnych władców miasta – Wizygotów i Maurów. Portugalczycy po wyparciu Maurów rozbudowali zamek i wznieśli nowe mury miejskie z 77 wieżami i 38 bramami. Król Dinis I zbudował tu wspaniały gotycki pałac królewski, w którym Manuel I przyjmował Vasco da Gamę po jego tryumfalnym powrocie z Indii.
Epoka wielkich odkryć geograficznych i zamorska ekspansja Portugalczyków spowodowała wielki rozwój miasta. Do portu w pobliskim Belem (dziś dzielnica Lizbony) wpływały karawele wypełnione egzotycznymi towarami, korzeniami i złotem. W połowie XVIII stulecia mieszkało tu około ćwierć miliona ludzi. Miasto było jedną z najwspanialszych metropolii Europy.
1 listopada 1755 roku nic nie zapowiadało zbliżającej się tragedii. Był to dzień Wszystkich Świętych i od rana kościoły zapełniały się ludźmi. Nagle rozpętało się piekło. Straszliwe trzęsienie ziemi starło Lizbonę z powierzchni ziemi. Domy waliły się jak domki z kart, a pod gruzami kościołów tłumy modlących się znalazły zbiorową mogiłę. Pożary ogarnęły całe miasto, a na dodatek wzburzone fale zalały niżej położone dzielnice pozbawiając życia kolejne tysiące ludzi.
Straszliwy był bilans tej katastrofy. Zginęło co najmniej trzydzieści tysięcy ludzi, a kilka razy tyle zostało rannych. Zburzonych zostało 15 tysięcy domów, sto kościołów, 40 klasztorów, 300 pałaców, w tym wspaniały pałac królewski nad Tagiem. Dziś w tym miejscu jest Plac Handlowy (Praça Comercio).
Ówczesny król Józef II podczas trzęsienia ziemi przebywał poza Lizboną i dzięki temu ocalał. Jego wszechwładny minister markiz Pombal na pytanie załamanego nieszczęściem króla: co robić? odpowiedział: „Pogrzebać zmarłych, zadbać o żywych, zamknąć porty”, które to zdanie przeszło do historii jako symbol czynu.
Markiz Pombal wykorzystał pełnomocnictwa króla i dokonał kompleksowej odbudowy miasta według bardzo wówczas nowoczesnego planu urbanistycznego. Jeszcze dziś Baixa, najniżej położona dzielnica Lizbony, tu prawdopodobnie znajdowała się owa fenicka Miła Zatoka, pokryta siecią ulic krzyżujących się pod kątem prostym, wiernie odwzorowuje plan markiza. Partery starych, ale odrestaurowanych kamienic zajmują nieprzerwane ciągi sklepów, mających nieraz 200-letnią tradycję, pracowni jubilerskich, kawiarni i restauracji, agencji podróży i banków.
Sercem miasta jest Plac Rossio, ozdobiony fontanną i pomnikiem króla Piotra IV, noszący oficjalnie jego imię. To ulubione miejsce spotkań i demonstracji lizbończyków. Północną stronę placu zajmuje klasycystyczny budynek Teatru Narodowego, nieco z boku wznosi się manuelińska fasada dworca kolejowego, którego perony znajdują się kilkadziesiąt metrów wyżej. Jest tu także stacja metra i pętla autobusowa, stąd jest tu ciągle wielki ruch.
Na stoki wzgórza, którego szczyt wieńczy zamek Św. Jerzego, z którego roztacza się wspaniała panorama miasta i okolicy, wspinają się wąskie uliczki dzielnicy Alfama, najbardziej malowniczej dzielnicy starej Lizbony. Dawniej była to dzielnica spelunek i rozpusty, dziś mieszkają tu rybacy, drobni kupcy, rzemieślnicy i robotnicy. Jej wąskie uliczki i niewielkie placyki układają się w skomplikowany labirynt. Życie toczy się tu wprost na ulicy, są tu także nastawione na turystów restauracje, lokale fado, barki, winiarnie i sklepy z pamiątkami. W 1195 roku urodził się tu Fernao Martins Bulhoes, znany jako święty Antoni Padewski, dziś na tym miejscu stoi kościół pod jego wezwaniem. Opodal znajduje się katedra patriarchalna, wyglądem przypominająca raczej warowny zamek niż kościół.
Naprzeciwko Alfamy, na wysokim wzgórzu wznosi się Barrio Alto, której uliczki tętnią nocnym życiem. Można się tam dostać Elevadorem, wielką windą osobową skonstruowaną przez Eiffela, która wynosi przechodniów na poziom górnego miasta, lub malowniczym tramwajem, przystosowanym do wspinania się po stromych uliczkach. Trzeba tu zobaczyć ruiny kościoła karmelitów (Igreja do Carmo) zniszczonego podczas trzęsienia ziemi. Zachowała się manuelińska fasada i gotyckie łuki konstrukcji. Na placu Largo do Chiado i rua Garret koncentruje się życie handlowe i kulturalne dzielnicy. Warto tu odwiedzić dwa sklepy: antykwariat wyspecjalizowany w handlu azulejos, w którym można obejrzeć kolekcje tych osobliwych dzieł sztuki od współczesnych aż po XVII-wieczne, oraz Mister Cork – magazyn specjalizujący się wyrobach z korka, narodowego produktu Portugalii.
Najstarsze i najciekawsze budowle obejrzeć można w nadbrzeżnej dzielnicy Belem, która szczęśliwie ocalała z trzęsienia ziemi. Niegdyś był tu port Restelo, przez który przechodziły bogactwa Brazylii, Afryki i Azji. Przy centralnym Praça do Imperio, otwartym w stronę ujścia Tagu stoją gmachy klasztoru Hieronimitów – Mosterio dos Jeronimos, którego budowę rozpoczął król Manuel I, wzniesione w mieszaninie trzech stylów manuelińskiego, plateresko i renesansowego przez najwybitniejszych portugalskich artystów. Wspaniały jest zwłaszcza kościół Santa Maria, gdzie znajduje się grobowiec Vasco da Gamy, który stąd wyruszył w swoją podróż do Indii oraz cenotaf najsłynniejszego portugalskiego poety Camoesa. Kościół jest też panteonem dynastii Avis, spoczywa tu 5 królów i siedem królowych.
Obok znajduje się pałac królewski z XVIII wieku, obecnie siedziba prezydenta republiki. W dawnym maneżu urządzono Muzeum Karet z najbogatszą kolekcją powozów konnych na świecie. W pobliżu są też Muzeum Morskie z ciekawymi eksponatami z historii odkryć i Muzeum Sztuki Ludowej.
Najsłynniejszym zabytkiem miasta jest Torre de Sao Vicente (1516-1521) zwana popularnie Wieżą Belem, zbudowana przez Manuela I dla obrony przed piratami. Mimo niewielkich rozmiarów twierdza ta była trudna do zdobycia. W XIX stuleciu było tu m.in. więzienie, do którego trafił w 1834 roku gen. Józef Bem, kiedy po nieudanej próbie zorganizowania legionu polskiego w służbie portugalskiej, upomniał się o zwrot poniesionych wydatków.
Na brzegu Tagu wznosi się także wielki pomnik odkryć geograficznych w kształcie karaweli, na dziobie której stoi książę Henryk Żeglarz z modelem statku w jednej i mapą świata w drugiej ręce. Za nim postacie odkrywców, konkwistadorów i duchownych, którzy przyczynili się do powstania portugalskiego imperium kolonialnego. Plac za pomnikiem wyłożony jest kamienną mozaiką przedstawiającą mapę odkryć portugalskich.
Będąc w Lizbonie warto odwiedzić Sintrę, malowniczo położone górskie miasteczko ze starym pałacem królewskim oraz pobliski skalisty przylądek Cabo da Roca, rokokową rezydencję Queluz pod Lizboną i kompleks architektoniczny w Mafrze, będący wzorowanym na hiszpańskim Eskurialu klasztoro-pałaco-kościołem.
Tekst i zdjęcia: Grzegorz Micuła


















