• Adres do korespondencji - Redakcja "Naszej Gazety" 01-125 Warszawa 102 Skrytka pocztowa 13 godziny pracy: 9.00 do 17.00 (pon. - pt.)
  • (22) 877 25 67 (22) 877 25 66

     

    Dziś jest : 16 kwietnia 2026 Imieniny : Bernadetty, Cecyliana, Kseni

  • Menu

    Żoliborski fenomen społeczności lokalnej – ROZMOWA Z KRZYSZTOFEM BUGLĄ BURMISTRZEM DZIELNICY ŻOLIBORZ

    Żoliborski fenomen społeczności lokalnej

    ROZMOWA Z KRZYSZTOFEM BUGLĄ BURMISTRZEM DZIELNICY ŻOLIBORZ M. ST. WARSZAWY

    • Połowa obecnej kadencji już za nami. Jakie główne zadania wyznaczył Pan sobie, obejmując już po raz drugi  stanowisko burmistrza Żoliborza? Co z nich udało się do tej pory zrealizować?

    – Żoliborz w minionym dwudziestosiedmioleciu charakteryzował się tym, że kadencyjność nie kładła się cieniem na ciągłości rozwoju. Nowa kadencja nie oznaczała, że zaczynano wszystko od nowa. Władze samorządowe potrafiły porozumiewać się ponad podziałami w sprawach dla dzielnicy najważniejszych. Moją ambicją było, by tak stało się i tym razem, chociaż startowaliśmy, mam tu na myśli koalicję, która wyłoniła zarząd dzielnicy, w sytuacji znacznie trudniejszej, niż cztery lata temu. W mojej ocenie nie zawsze nam się to udaje. Chociaż jak do tej pory uniknęliśmy spektakularnych porażek.

    Połowa kadencji nie jest jakąś szczególną cezurą, bo to okres krótki. Wiele procesów inwestycyjnych rozkłada się na większą liczbę lat. Ale z dumą możemy poinformować, że to, co do niedawna wyglądało jak mrzonka, staje realne.  Na Żoliborzu Południowym rozpoczęła się budowa zespołu przedszkolno-żłobkowego (bardziej zawansowana) i szkolno-przedszkolnego (w fazie projektowania). Każdy, kto śledził perturbacje związane z inwestycjami celu publicznego na tym osiedlu, doceni ten sukces. Trwa rozbudowa przedszkola przy ul. Rybińskiego, zmodernizowaliśmy przedszkole na pl. Henkla, zmodernizowana została ul. Kaniowska, wykonane zastały prace modernizacyjne w OSiR przy ul. Potockiej 1. Wzbogaceniu uległa infrastruktura rowerowa, rozbudowana została sieć siłowni plenerowych, zbudowano kilka bulodromów, a będą jeszcze następne. Trwa budowa boiska Gimnazjum Nr 56 przy ul. Filareckiej. Wiele sobie obiecujemy po centrum lokalnym Plac Grunwaldzki. Wprowadzane na tym obszarze zmiany uczynią tę okolicę atrakcyjną dla mieszkańców, a także  przybliżą Żoliborz Historyczny do nowego Żoliborza co ma znaczenie dla integracji społeczności lokalnej.

    • Na jakie dziedziny życia i funkcjonowania dzielnicy zwraca Pan największą uwagę?

    – Wszystkie zadania samorządu są ważne, bo przekładają się na komfort życia mieszkańców. Moją uwagę w ostatnim czasie zaprzątały sprawy zawiązane z oświatą, kulturą oraz infrastrukturą.  Zwłaszcza te pierwsze są przedmiotem szczególnej troski. Chciałbym zatem nieco dłużej zatrzymać się na oświacie.

    Zbliża się moment, w którym zapadną ostateczne decyzje związane z dostosowaniem sieci szkół i ich organizacji do obowiązującego prawa oświatowego. Na poziomie ustawowym sprawa została już jednoznacznie rozstrzygnięta. Sejm RP 14 grudnia 2016 r. uchwalił ustawę wprowadzającą   przepisy nowego prawa oświatowego Teraz najtrudniejsze zadanie stoi przed samorządami oraz przed rodzicami, którzy niebawem podejmować będą pierwsze decyzje związane z nowym kształtem systemu oświaty. Od 1 września 2017 r. rozpoczyna się okres przejściowy: wkraczamy w fazę wygaszania gimnazjów i wydłużania do ośmiu lat nauki w szkołach podstawowych. A za dwa lata reforma dotrze na poziom liceów i szkół zawodowych.

    Od kilku miesięcy w dialogu z nauczycielami i rodzicami prowadziliśmy prace przygotowawcze do reform oświaty. Wspólnie szukaliśmy propozycji rozwiązań najkorzystniejszych dla uczniów, bo oni są najważniejszym podmiotem wszelkiej działalności szkół. Ale dokonując różnych wyborów nie mogliśmy pominąć kwestii związanych z sytuacją nauczycieli, a także realnych możliwości związanych ze stanem bazy oświatowej. Ponadto efekty naszych ustaleń na szczeblu dzielnicowym podlegają weryfikacji na szczeblu stołecznym. Siłą sprawczą jest tu Rada m.st. Warszawy i Biuro Edukacji Urzędu m.st. Warszawy. Nie zawsze zatem do nas należy ostatni głos. Zdajemy sobie przy tym sprawę z faktu, że nie jesteśmy w stanie zaspokoić wszystkich zgłaszanych oczekiwań. Naszym głównym przeciwnikiem jest tu czas i realne warunki tu i teraz. Perspektywa nowych inwestycji, które są już w toku, pozwala myśleć o dalszej przyszłości bardzie optymistycznie. Zawsze jednak jesteśmy gotowi poszukiwać w konstruktywnym dialogu rozwiązań najkorzystniejszych dla uczniów, a także dla szkoły.

    • Co myśli Pan o budżecie partycypacyjnym i efektach jego realizacji?

    – Początek był trudny, jak zazwyczaj każde nowe zadanie na starcie.  Ale kolejne lata potwierdzają, że jest to przedsięwzięcie bardzo pożyteczne i przynoszące skutki daleko wykraczające poza efekty wynikające z realizacji zwycięskich projektów. Przywykliśmy, że relacje urzędnicy (pracownicy instytucji samorządowych) – mieszkańcy określa podział na my i oni. Procedura realizacji budżetu jest tak pomyślana, że stwarza możliwość i wręcz konieczność częstych kontaktów, dyskusji, wymiany poglądów, uzgadniania stanowisk i w wymiarze optymalnym może prowadzić do zacierania tego podziału. Jeszcze tego nie osiągnęliśmy, ale przy zmieniającym się nastawieniu może okazać się, że wszyscy jesteśmy my. Grzeszymy po obu stronach tego podziału, ale coraz częściej dostrzegamy u siebie nawzajem dobrą wolę i chęć porozumienia.  Dla nas – pracowników samorządowych – projekty mieszkańców są cenną wskazówką, definiującą ich pomysły oparte na wnikliwej, codziennej obserwacji otoczenia.  To bardzo cenny kapitał, jeśli właściwie będziemy pojmować zadania lokalnego samorządu.   Budżet partycypacyjny okazuje się dobrą szkoła samorządności, sprzyja uspołecznieniu mieszkańców i pomaga wyłaniać lokalnych liderów.

     * Czy uważa Pan, że mieszkańcy Żoliborza dojrzeli już do samorządnej demokracji? Czy duże było zainteresowanie spotkaniami konsultacyjnymi, dotyczącymi tworzenia projektów do konkursu budżetu partycypacyjnego?

    – Żoliborzanie słysząc to pytanie mogą poczuć się urażeni. Jednym z najbardziej wyrazistych wyróżników tej dzielnicy jest zrodzony przed kilku dziesiątkami lat fenomen społeczności lokalnej. Nie musieli czekać na budżet partycypacyjny, by uczyć się samorządnej demokracji. Dlatego z pełnym przekonaniem możemy powiedzieć, ze nic lepszego od samorządu nie zdarzyło się na Żoliborzu w całym okresie powojennym. Nie powtórzył się co prawda w sposób automatyczny fenomen postaw obywatelskich zrodzony w dwudziestoleciu międzywojennym i opisany w literaturze. Ale jesteśmy na dobrej drodze do jego odbudowania. Przez lata skrywane aspiracje społeczne znalazły teraz naturalną drogę zaspakajania. I to chyba najlepiej definiuje największy sukces samorządu  na Żoliborzu. Czerpanie z tradycji w zupełnie nowych warunkach cywilizacyjnych.

    Nie waham się już dziś powiedzieć, że samorząd stanowi dla nas trudne do przecenienia dobrodziejstwo, i to w kilku wymiarach.  Zmienia ludzi, zmienia ich sposób myślenia o tym, co stanowi dobro wspólne. Uczy dobrego gospodarowania,  uczy prawidłowego postrzegania potrzeb, racjonalnego wydawania środków publicznych. To zapewne nie odkrywcze, ale jest szkołą demokracji, szkołą dochodzenia do założonych celów, szkołą budowania kompromisów, które są solą demokracji. Bez samorządowej edukacji trudno dziś skutecznie zaistnieć w polityce. Chociaż nie jest to jeszcze zjawisko rodzące sprzężenie zwrotne. Często bowiem trudno politykom ustrzec się pokusy sterowania samorządem. Wiemy coś o tym. I rekapitulując – budżet partycypacyjny pełni również funkcję stymulującą budowanie postaw samorządowych, ale gleba żoliborska nie była nieużytkiem. Jest tu do czego odwoływać się.

    • Który z projektów zrealizowanych w ramach budżetu partycypacyjnego podobał się Panu najbardziej?

    – Nie chciałbym żadnego projektu wyróżniać indywidualnie, bo wiele jest pomysłów ciekawych, które przyjęte zostały przez mieszkańców jako udane i mające wpływ na poprawę komfortu zamieszkiwania na Żoliborzu. Ważne przy tym, że uniknęliśmy projektów dziwacznych, nie trafionych, nie przystających do żoliborskiego klimatu i kolorytu. Dominują projekty zielone i związane z ochroną środowiska, infrastruktura rekreacyjna (np. siłownie plenerowe i bulodromy), związane z poprawą bezpieczeństwa pieszych, no i raj dla rowerzystów. Nie wszystkim może to się podoba, ale nastąpiło zmniejszenie intensywności ruchu samochodowego na ul. Krasińskiego od Wisłostrady po ul. Popiełuszki. Za to bezpieczniej mają rowerzyści i przybyło miejsc parkingowych. Czekają nas również zmiany na ul. Słowackiego poczynione z myślą o pieszych.

    * Czy regulamin, dotyczący kryteriów decydujących o zwycięstwie w przetargu na wykonawców wybranych projektów,  jest właściwy. Czy coś by Pan zmienił?

    – Regulamin w miarę zdobywania większego doświadczenia jest korygowany. Usuwane są pewne niedogodności. Chociaż są i takie rozwiązania, które nie wydają się słuszne. Nas, jako realizatorów projektów obowiązuje ustawa o zamówieniach publicznych. Mieszkańcy zgłaszający pomysły nie do końca to respektują. Mam również wątpliwości, czy projekty ogólno miejskie powinny być finansowane z budżetów dzielnicowych.

     *  W jaki sposób mieszkaniec Żoliborza może się jeszcze czynnie włączyć we współtworzenie i zmiany w swojej małej ojczyźnie?

    Możliwości jest wiele i to o znacznie dłuższym rodowodzie niż budżet partycypacyjny. Żoliborzanie korzystają z nich bez skrepowania, a wybór sposobu działania zależy od charakteru podejmowanej sprawy, temperamentu zainteresowanego i stopnia zaangażowania w sprawy publiczne. Wiele spraw podejmują liczne stowarzyszenia i organizacje pozarządowe. Dzielnicowa Komisja Dialogu Społecznego skupia 32 podmioty. Są tak różnorodne, że każdy może tam znaleźć miejsce zgodne z własnymi zainteresowaniami. Warto również zauważyć, że żoliborski ratusz nie jest warowną twierdzą i każdy może umówić się na rozmowę z burmistrzem. Wiele rozwiązanych spraw miało taki właśnie początek. Również podczas różnych wydarzeń dzielnicowych rozmawiam z mieszkańcami nie tylko o ich bolączkach, ale również o ich pozytywnych ocenach naszych działań.

    • W ostatnich latach w Warszawie zrealizowano wiele projektów za środki pozyskane z funduszy europejskich. Czy Żoliborz może tu pochwalić się sukcesami? Jakie projekty udało się do tej pory zrealizować?

    – Jako pierwszy dostąpi tego Park Żeromskiego, który jest żoliborską perełką stworzoną przez pokolenie budujące naszą dzielnicę w dwudziestoleciu międzywojennym jako pomnik niepodległego państwa polskiego. Na stulecie odzyskania niepodległości park  zaprezentuje nową jakość estetyczną. Ale pozyskane na ten cel 2 mln zł z funduszy unijnych nie trafiły już do załącznika budżetowego dzielnicy z uwagi na nowy podział zadań w m. st. Warszawa. Coraz śmielej z możliwości realizowania programów edukacyjnych ze środków unijnych korzystają szkoły. Jest to w chwili obecnej proces ciągły,  rozwojowy, bardzo dobrze rokujący na przyszłość.

    * Co chciałby Pan jeszcze zmienić w czasie swojej kadencji?

    Dokonania dzielnicy mierzymy zazwyczaj milionowymi inwestycjami. Im droższa i większa, tym znaczniejszy powód do chluby. A do porządku dziennego przechodzimy nad ruszającymi się płytami chodnikowymi, przedeptami wytyczającymi wygodne szlaki komunikacyjne, dziurami w jezdni, wyleniałymi trawnikami, brakiem koszy na śmiecie, niedostatkiem ławek na ulicach, odrapanymi tynkami, dziurawymi ogrodzeniami itp. Mieszkańcy to widzą i po tych symptomach oceniają gospodarskie podejście urzędników do powierzonych im zadań. Chciałbym nauczyć wrażliwości i zrozumienia, że ważne są również te drobne sprawy. Przychodzi mi to z trudem, ale nie tracę nadziei. Bo bez tego Żoliborz mimo nowych inwestycji nie będzie ładniejszy.

    Rozmawiała: Danuta Wieluńska

     

    Udostępnij

    Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.Czytaj więcej Rozumiem