Zadbajmy o to co mamy – ROZMOWA Z KATARZYNĄ ŁĘGIEWICZ – BURMISTRZEM DZIELNICY OCHOTA
* Na które dziedziny życia i funkcjonowania dzielnicy zwraca Pani największą uwagę?
– Jak wielu z nas, żyję sprawami, które w danej chwili są najbardziej aktualne. Ostatnio była to trudna i źle przygotowana przez ministerstwo reforma oświaty, która postawiła samorządy w niezwykle niezręcznej i niełatwej sytuacji. Musieliśmy podejmować decyzje niejednokrotnie wbrew sobie, ale mam mimo wszystko satysfakcję, że na Ochocie udało nam się to przeprowadzić w duchu dialogu. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że wspólnie ze środowiskiem oświatowym szukaliśmy najlepszych rozwiązań. Nie mam jednak wątpliwości, że przed nami trudny rok szkolny. Inne ważne sprawy, to kwestie zieleni i naszych dróg, ścieżek rowerowych, miejsc postojowych – te sprawy codziennie absorbują mieszkańców, a wraz z nimi i nas.
* Co myśli Pani o budżecie partycypacyjnym i efektach jego realizacji ?
– Z roku na rok mamy coraz więcej projektów, a więc mieszkańcy chętnie korzystają z tego narzędzia i to bardzo cieszy. My z kolei z każdą kolejną edycją mamy coraz większe doświadczenie i uczymy się na własnych błędach. Jakich? Na przykład wcześniej nie zwracaliśmy takiej uwagi na tytuły projektów, a okazało się, że nieco bardziej „literackie” tytuły mogą być mylące i nie oddawać w pełni sensu projektu, a tymczasem osoby głosujące nie zawsze wczytują się w opisy poszczególnych pomysłów. W efekcie mamy potem niejedno zaskoczenie. Druga sprawa to potrzeba analizy skutków realizacji projektów, co nie zawsze jest możliwe, ale trzeba się starać, ponieważ w żywej tkance miejskiej czasem postawienie jednej ławki może mieć wiele różnych konsekwencji. Coraz sprawniej idzie nam weryfikacja projektów, nauczyliśmy się współpracy z ich autorami, pewne działania, które były nowością, obecnie są standardem. Jestem dumna, że nasz urząd – wbrew stereotypom – jest instytucją elastyczną, która stale się rozwija i zmienia. Staramy się dostosowywać do potrzeb i oczekiwań mieszkańców, szczególnie w obszarach związanych z partycypacją, dialogiem i współpracą.
* Czy uważa Pani, że mieszkańcy dzielnicy dojrzeli już do samorządowej demokracji? Czy duże było zainteresowanie spotkaniami konsultacyjnymi, dotyczącymi tworzenia projektów do budżetu partycypacyjnego?
– Tak, uważam, że mieszkańcy chcą być partnerem w kwestiach, za które odpowiada samorząd, ponieważ są to sprawy dla każdego najbliższe i ważne – szkoły i przedszkola, do których chodzą nasze dzieci, drogi i chodniki, którymi się poruszamy, a nawet powietrze, którym oddychamy. Nie oceniam tego po liczbie uczestników spotkań, ponieważ na takie spotkania trzeba mieć czas, a nie każdy ma ten komfort. Kiedy jednak dzieją się rzeczy ważne, kontrowersyjne, niepokojące, odbywa się nadzwyczajna sesja rady dzielnicy lub ważna komisja – uczestników nie brakuje. Mieszkańcy wyrażają swoje zdanie także w formie petycji, trwają gorące dyskusje na portalach społecznościowych. W jesiennych konsultacjach społecznych, dotyczących utworzenia centrum lokalnego wokół targowiska na Mołdawskiej, wzięło udział ok. 400 osób, mimo, że był to temat bardzo lokalny. Jesteśmy w kontakcie z mieszkańcami, ja przynajmniej mam takie poczucie. Mieszkańcy na wiele sposobów uczestniczą w życiu dzielnicy i to jest sens samorządu.
* Który z projektów zrealizowanych w ramach budżetu partycypacyjnego podobał się Pani najbardziej?
– Wybór jest bardzo trudny, ponieważ lubię i projekty, które kreują coś nowego w przestrzeni miejskiej, np. boisko do siatkówki plażowej w parku Szczęśliwickim, czy bardzo fajne place do kalisteniki, albo mural na jednej ze szkół, ale równie mocno doceniam projekty miękkie, takie jak kurs tańca indyjskiego i sąsiedzkie spotkania.
* W jaki sposób, zwykły mieszkaniec Ochoty może się jeszcze czynnie włączyć we współtworzenie i zmiany w swojej małej ojczyźnie?
– Mniej wykorzystywanym narzędziem jest inicjatywa lokalna, która w odróżnieniu od budżetu partycypacyjnego, zakłada wspólną realizację projektu. Autorzy nie tylko mają pomysł, ale czynnie uczestniczą w jego realizacji, np. sieją łąkę kwietną, a nasiona finansuje urząd. Dobrą okazją do wywierania wpływu na kształt różnych przedsięwzięć w dzielnicy są konsultacje społeczne, które na Ochocie odbywają się dość często. Ale pomysły i inicjatywy można zgłaszać na bieżąco – np. zimą mieszkańcy podsunęli nam pomysł włączenia się w akcję „Wymiana ciepła”, która polegała na ustawieniu wieszaka na ciepłe okrycia, które jedni zostawiali, bo były im niepotrzebne, a inni dzięki temu mogli wziąć sobie kurtkę, sweter, czy szalik i nie marznąć. Postawiliśmy dwa takie wieszaki, a odzew mieszkańców na tę nową akcję był wspaniały.
* W ostatnich latach, w Warszawie, zrealizowano wiele projektów za środki pozyskane z funduszy europejskich. Czy Zespół Funduszy Europejskich w dzielnicy Ochota może się pochwalić sukcesami w tym zakresie? Jakie projekty udało się zrealizować w podległej Pani dzielnicy?
– Unijne pieniądze płyną do nas na dwa sposoby. Ze środków na inwestycje korzystamy w ramach projektów miejskich, które częściowo realizowane są na Ochocie. Przykładem jest modernizacja Teatru Ochoty, która zakończyła się dwa lata temu. Pieniądze z UE trafią także na Pole Mokotowskie, gdzie zrewitalizowana i wzbogacona będzie zieleń, zgodnie z planem opracowanym wspólnie z mieszkańcami w konsultacjach społecznych. Dzielnice natomiast pozyskują środki na projekty miękkie, głównie edukacyjne i my mamy się czym pochwalić. W ubiegłym roku udało nam się pozyskać ponad 600 tysięcy zł. na projekt „Nauczanie włączające w przedszkolach”. Realizujemy go w 4 ochockich przedszkolach, jest to projekt bardzo wielowątkowy i polega na wspieraniu nauczania dzieci, które mają orzeczenia o różnych dysfunkcjach. Od zaadaptowania sal na zajęcia, przez zakup specjalnych kabin do zajęć logopedycznych i całego szeregu materiałów i pomocy dydaktycznych do prowadzenia specjalistycznych zajęć, poprzez sfinansowanie kursów, szkoleń i studiów podyplomowych dla nauczycielek, po przeprowadzenie zajęć dogoterapii, muzykoterapii oraz innymi metodami pracy z dziećmi, które potrzebują szczególnego wsparcia. Dajemy przedszkolom narzędzia i umiejętności do pracy z dziećmi, która jest bardzo potrzebna. Podobny projekt, także ze środków unijnych, został w ubiegłych latach zrealizowany w kilku naszych szkołach podstawowych.
* Co chciałaby Pani jeszcze zmienić na Ochocie w czasie tej kadencji?
– Mam przeświadczenie, że Ochota nie potrzebuje zasadniczych zmian, a raczej większej dbałości o to, co mamy. Chciałabym wyremontować i doposażyć wszystkie place zabaw w naszych przedszkolach, takie prace mamy już zaplanowane w 6 placówkach. Tam, gdzie to możliwe, wprowadzić więcej zieleni, nie tylko drzew, ale i krzewów, pnączy, kwiatów, czasem, niewiele potrzeba, by smutne podwórko nabrało bardziej przyjaznego charakteru. Z większych rzeczy, oczywiście bardzo liczę, że mimo przeszkód uda się rozpocząć przebudowę placu Narutowicza przed upływem tej kadencji. Będzie modernizacja ulicy Włodarzewskiej, na którą czeka rosnąca wciąż grupa mieszkańców tej okolicy. Rozmawiamy także o przebudowie Alej Jerozolimskich. W planach dzielnicy na najbliższy czas mamy m.in. termomodernizację placówek oświatowych, modernizację Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, budujemy nowoczesną halę diagnostyczną dla Zespołu Szkół Samochodowych. Będą dwie nowe hale sportowe dla ochockich liceów – Kołłątaja i Słowackiego. Najlepsze od lat liceum w Polsce, nasz Staszic, wzbogaci się o internat, aby uczniowie nie tylko z Warszawy mogli w tej wyjątkowej szkole zdobywać wiedzę i rozwijać swe umiejętności. A wracając do kwestii partycypacji mieszkańców w życiu dzielnicy, niedługo powstanie nowe, wyjątkowe miejsce na placu „Pod skrzydłami” – miejsce aktywności lokalnej. Przy wsparciu animatorów to właśnie mieszkańcy będą tu mogli organizować wydarzenia, zajęcia, warsztaty, spędzać czas i realizować swoje pasje i zainteresowania. Wiele się dzieje, a przed nami jeszcze dużo pracy. Moim zdaniem wciąż za wcześnie na podsumowania, ale cieszę się ze wszystkiego, co do tej pory udało nam się zrobić.
Rozmawiała: Danuta Wieluńska


















